Mulemo.

Pierwszy polski mistrz olimpijski zimą znalazł drugi dom w Ameryce

Wojciech Fortuna zdobył pierwsze polskie złoto zimowych igrzysk. Potem życie w kraju stało się trudne, a wyjazd do USA dał mu nowy start.

2 min czytania
A ski jumper in flight over a large hill during a Winter Olympics competition in the 1970s.
Zdjęcie: Sport.pl

Jeden skok potrafi odmienić życie. W polskim sporcie nikt nie jest lepszym przykładem niż Wojciech Fortuna, który dał nam pierwsze w historii złoto zimowych igrzysk. To, co przyszło potem, nie było już tak błyszczące.

Co stało się w Sapporo?

Przed Fortuną Polska miała na koncie tylko trzy medale zimowych igrzysk. Jeden srebrny: Elwira Seroczyńska w łyżwiarstwie szybkim w 1960 roku. I dwa brązowe: Helena Pilejczyk w 1960 roku oraz Franciszek Gąsienica-Groń w kombinacji norweskiej w 1956 roku.

W Sapporo Fortuna nie był faworytem. Nie miał wcześniej większych sukcesów międzynarodowych. Na skoczni K-86 zajął szóste miejsce, co już było bardzo dobrym wynikiem.

Pięć dni później, na obiekcie K-110, w pierwszej serii skoczył 111 metrów. W drugiej poszło słabo, tylko 87,5 metra. I tak wygrał, wyprzedzając Szwajcara Waltera Steinera o zaledwie 0,1 pkt.

Dlaczego wyjechał z Polski?

Życie mistrza olimpijskiego w PRL nie było usłane różami. Fortuna nie powtórzył już takiego sukcesu. Jak mówił, za pracę trenera zaproponowano mu 800 złotych, więc został taksówkarzem, co też słabo płaciło. Sytuacja odbiła się na jego psychice, a pocieszenia szukał w alkoholu.

W 1986 roku znalazł w sobie siłę na nowy start. Wyjechał z Zakopanego do USA, imał się prostych prac, między innymi sprzątał, i dobrze sobie radził. W 1989 roku wrócił do Polski, ale tylko na chwilę.

W latach 90. znów trafił do Stanów i założył firmę Fortuna Service Inc. „Miałem firmę malarską, zatrudniałem sześciu malarzy. Dostałem kredyt na dom warty 350 tys. dolarów”, pisał później w swoich książkach. Ożenił się też z dziewczyną z Suwałk.

A gdzie jest dziś?

Od 2005 roku Fortuna znów mieszka w Polsce, w Gorczycy, na rodzinnych ziemiach żony, niecałe 40 km od Suwałk. Amerykę nadal nazywa drugą ojczyzną.

W wywiadzie z lutego 2025 roku powiedział, że bez Ameryki pewnie siedziałby pod Gubałówką i czekał, aż ktoś postawi mu piwo. Ambicja wyniesiona ze sportu, dodał, nie pozwoliła mu tak skończyć.

#ski jumping#wojciech fortuna#olympics#sapporo#poland
Co czujesz?

Oś czasu

Wojciech Fortuna, pierwszy polski mistrz zimowy · 3 wydarzeń

Zobacz całą oś czasu →
  1. Pierwszy polski mistrz olimpijski zimą znalazł drugi dom w Ameryce

Co wydarzyło się przed tą wiadomością i po niej. Nieopisane wcześniej wydarzenia tła streściła AI.

Więcej z: Sport

Zobacz wszystko →